wtorek, 8 kwietnia 2008

Co ja robię tu?





Hymn szkoły, Koyo Shogakou


Jak Alek pozował do zdjęcia.

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

po czesci wspolczuje...
....przejdzie dziecko pranie mozgu...
...ale coz - przymus szkolny to przymus szkolny.

biedak - mam nadzieje, ze jednak wrocicie niedlugo do normalnego kraju - wtedy bedzie normalna szkola...
...i wieeeele brakow do nadrobienia.

コワルスキー ラドスラウ゛ pisze...

Po kolei:
pranie mozgu - jezeli ma to prowadzic do tego, ze w kraju nie obawiam sie spacerować nocą po ulicach a kradzieże należą do egzotycznej rzadkości, jestem oboma rękoma za takim praniem w Polsce.
Przymus szkolny to raczej przywilej, książki za darmo, dwutygodniowa asysta tłumacza i wiele, wiele wyrozumiałości.
Normalny kraj, o jakim kraju piszesz? Co uważasz za "norme"?
Wiele braków do nadrobienia, no tutaj to już naprawde po bandzie jedziesz. Matematyki i polskiego uczy się już od roku w domu w asyscie zony, ktora nie darmo skonczyla dodatkowe studium pedagogiczne. Dzieci w jego klasie znją już w większości 3 alfabety i podstawowe znaki kanji, to spory ładunek wiedzy do zapamiętania. Braków w nauce japonskiego w Polsce nie nadrobi. Polskie szkoły też pozostawiają niemałe dziury w edukacji. Poza tym wystarczy spojżeć na efekt końcowy tego procesu (edukacji). Bezpieczne miasta, osiągnięcia w nauce, rozwój nowoczesnych technologii, PKB. Na którym z tych pól Polska może z tym krajem konkurować?
A może nam już mozgi wyprali i nie dostrzegamy supremacji polskiego szkolnictwa nad japońskim badziewnym nauczaniem? Tylko jak ten kraj się rozwija skoro ma do dyspozycji tylko źle wykształconą m młodzież?
Karo, może po prostu źle trafiłaś ze swoim dzieckiem? Kiepskie szkoły zdażają się wszędzie, sam system edukacji w Japonii, chociaż niedoskonały (kto wymyśli doskonały?) działą lepiej niż polski, sądząc po owocach.

Anonimowy pisze...

mlodziez jest wyksztalcona z klapkami na oczach - jednokierunkowo - nie potrafi kojarzyc faktow, nie ma wlasnej opinii...
...wg mnie to nie jest dobre wyksztalcenie;/

A trafilam do dobrej szkoly - ponoc najlepszej - kilku jezykowej...
...mimo to dziecko skosieje, a w Polsce mialo wieeeele do nadrobienia - mimo, ze sama z nim siedzialam w domu, bo tez jestem nauczycielem (tyle ze akademickim), to za duzo nie dalo...

kazdy ma inna opinie - ja bardzo zle wspominam i japonie i jej szkolnictwo - zarowno wyzsze jak i podstawowe (no moze poza faktem, ze szkoly sa naprawde super wyposazone, reszta pozostawia do zyczenie wiele...) - ale coz - moja opinia.

Jesli Alek ma zostac przeprogramowany na tolerancyjnosc wobbec nieakceptowalnej dla mnie normy - to zycze mu powodzenia i wytrwalosci...
...wam rowniez.

コワルスキー ラドスラウ゛ pisze...

No tak, najlepsze wielojęzykowe szkoly. My nie mielismy dużego wyboru i okazalo się to zbawienne dla nas. Szkola jest niewielka, skromna ale zapewnia dobre warunki nauczania. Nie szukaliśmy szkoly z angielskim, bo na ten jezyk nasz syn ma jeszcze czas, a japońskiego już raczej nie będzie miał okazji poznawac.
Nie przesadzalbym z tym uogolnianiem. Mlodziez. Jaka i gdzie? Mam kontakt z nauczycielka angielskiego w ich liceum (jest doraznie nasza tlumaczka w szkole). Ta mlodziez ma wlasne zdanie. Jedyne co mozna im zarzucic, to problemy z jego wyartykulowaniem po angielsku. Kto choc raz probowal nauczyc sie ich jezyka, wie dlaczego. Calkiem inny swiat gramatyki, inna idea komunikacji. I dlatego wydaja sie nam tacy "plascy". Ale to tylko pierwsze wrazenie, ktore takim pozostanie jesli nie sprobujemy ich naprawde zrozumiec (np. uczac sie ich jezyka czy chociazby akceptujac ich zwyczaje). To jakich ich widzimy to w glownej mierze wina narzedzi obserwacji a nie samego obiektu. To jest wlasnie przyczyna powstawania, krzywdzących moim zdaniem, opinii na temat Japończyków. Ale oddajmy sprawiedliwość naturze, także i oni formułują zabobonne uogólnienia na temat gaijinow. Ten sam powod - brak wspolnego jezyka (tak kulturowego jak i literalnego).
Co do niemoznosci kojazenia faktow to takze mocne uogolnienie. Mamy wraz z zona do czynienia z wieloma studentami z racji charakteru naszego pobytu (postdoc). To bystrzy uczniowie i naprawde wspaniali artysci, jesli chodzi o rysowanie. Embriogeneza na przykladzie jezowca narysowana przez pierwszego lepszego studenta, mogla by stanowic ilustracje kazdego podrecznika biologii.
Owszem, sa i wsrod nich konformiści, ale nie posadzalbym ich o brak wlasnego zdania, raczej o spryt. I to sa jednostki, podobnie jak wszedzie na swiecie. Nie mozna az tak generalizowac, rownie dobrze moglbym powiedziec ze dzieci w Polsce zakladaja na glowe kosze na smieci swoim nauczycielom (de fakto nie slyszalem zeby cos takiego mialo miejsce w Japonii).
Co do przeprogramowywania dzieci to naprawde dziwie sie ze tak piszesz. Czy ty zaprogramowalas swoje dzieci na nietolerowanie japonskiej normy? My Alka nie programujemy, dajemy mu szanse sprobowac poznac te norme, i on, z wlasnej woli, wstaje rano, przed 7 by te norme chlonac calym soba.Jest szczesliwy w szkole, japonskiej szkole. Ze wzgledu na stale istniejaca bariere jezykowa zona chodzi tymczasem wraz z nim i takze jest zbudowana tym co widzi. Sama zreszta mam nadzieje znajdzie niedlugo czas by opisac to "od kuchni".
Tak wiec, nie programujemy synka, dajemy mu zyc w jego naturalnym otoczeniu (gdzie by ono nie było) i poznawac normy w nim panujace. Nie lekam sie o jego przyszlosc. Ani troche. Ciesze sie wraz z nim. I jestem dziwnie spokojny o niego.

コワルスキー ラドスラウ゛ pisze...

W jednym wszak przyznam Ci racje. Faktycznie, jesli dziecko będzie tutaj zaliczać równoległą klasę do polskiej, o czym wróci do kraju, będzie musiało sporo nadrobić różnic. Z tym, że dotyczy to kazdego miejsca na ziemi, nie tylko Japonii (europejskich szkól także). My mamy ten komfort, że Alek zaczyna 1 klase gdy w Polsce jest zerówka i jeszcze zdąży rozpocząć 1 klase w Polsce. Dla nas to tylko 4 miesieczna przygoda.
Ale co do wyższości systemów nauczania, nie zgodzę się, że model szerokiego frontu nauczania na każdym jego etapie jest dobry dla ucznia.

コワルスキー ラドスラウ゛ pisze...

Znaczy, 4 miesieczna przygoda Alka w 2 letniej naszej wspolnej przygodzie.

Anonimowy pisze...

no i wszystko sie wyjasnilo...
...sam napisales 4 miesieczna przygoda...

moja dziecko bylo zmuszone chodzic to do szkoly 2 lata...
...wiec wiem co mowie w przypadku "prania mozgu", no i moja "przygoda z Japonia tyez byla znacznie dluzsza niz waszw TYLKO 2 lata wycieczki.

stad roznica pogladow - ja Japonie znam, wy ja tylko poznaliscie...

pozdrawiam i zycze powodzenia Alkowi - bo na pewno mu sie przyda w wycieczce przez ten malpi raj...

コワルスキー ラドスラウ゛ pisze...

Droga Karolino,
Twoje spojrzenie na Japonie jest diametralnie inne niż nasze, być może i z powodu dłuższego tam przebywania. Ale czy pomiędzy dwoma latami a trzema przebywania w jakimś kraju jest taka duża poznawcza różnica? Czy też "jakość" poznania można zmierzyć sumą negatywnych wrażeń? Jako nauczyciel akademicki napewno zdajesz sobie sprawę, że negatywne uczucia nie wspierają procesu poznania i utrudniają zrozumienie. Ba, często wynikają i z jego braku. Dla mnie nie tylko te 2 lata (jak dotąd wg mnie AŻ 1,5 roku) to przygoda, całe życie nią jest.
A to straszne "pranie mózgu" czy nie jest to tylko uczenie norm obowiązujących w danym kraju, kulturze? Dlaczego wszędzie spodziewamy się spotkać cywilizację zachodu? Dlaczego inne cywilizacje podejrzewamy o to, że są niepełnowartościowe i złe (pranie mózgu to bardzo pejoratywne określenie)? One są po prostu inne. Ani gorsze, ani lepsze. chociaż zapewne w wielu aspektach znajdzie sie plusy jednych jak i minusy innych.
A za życzenia dziękujemy, nigdy za wiele dobrych wiatrów.

Mikesz pisze...

Brawo RADEK!!!Dobrze piszesz!Zdrowko!!

Anonimowy pisze...

o kurcze... ile się tutaj dzieje?! ja chyba powinnam być totalnie załamana, bo właśnie moje najstarsze dziecko poszło do 4 klasy tutaj w Japonii, a młodsze rodzeństwo do japońskiego przedszkola!! i wiecie co?! ja jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa:-) jestem tutaj już od ponad roku, i moja japońska przygoda może potrwać jeszcze dwa lata... i naprawdę cieszę się, że moje dzieci mogą zobaczyć jak można żyć inaczej, lepiej! a zaległości? pewnie, że będą ale czy to jest najważniejsze?
pozdrawiam Was ciepło i serdecznie