środa, 6 sierpnia 2008
niedziela, 1 czerwca 2008
Undokaj - c.d.
Undokaj - gaijin inside
Undokaj - biegi
środa, 28 maja 2008
Undokaj
… czyli Dzień Sportu. Wazne bardzo wydarzenie szkoły, do którego wszyscy przygotowują się od początku kwietnia. Termin uroczystości to 31 maj. Jeśli nie będzie słońca, termin zostanie przesunięty, a uczniowie będą wciąż w stanie gotowości, tj. ćwiczyć każdego dnia. Wczoraj była próba generalna. Występ (zawody i kibicowanie w japońskim stylu) trwa około 4 godzin.
Sa wśród uczniów dzieci, które nie potrafią biegać, skupić się dłużej na skakaniu, klaskaniu, wymachiwaniu pon-pon, albo zrozumieć zasad gry. Jako, że doliczyłam się tyko 5 takowych, nauczyciele próbują wspomagać ich swoimi w tym względzie umiejętnościami. Wygląda to tak, ze w drużynie walczących piramid (trojka dzieci podtrzymująca czwarte) są nauczyciele z dziećmi, które niosą „na barana”, w biegach nauczyciel biegnie trzymając za rękę tego, które samo by nie pobiegło (wiadomo ze zwycięstwo jest wątpliwe), jest uczeń skupiający 2 nauczycieli, bo wymaga stałej kontroli, ale pon-pon trzyma w dłoniach !!!
Takie obrazki wzbudzają we mnie zastanowienie nad przystosowaniem do … (kogo i czego).
Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły....
Czerwoni i........
Niebiescy, a wśród przeciwników czerwonych tradycyjnie jakiś rodak czyli...
....znajdź jeden niepasujący element obrazka.
Skakanie w rytm muzyki meczy więc...
Obowiazkowe uzupełnianie płynów co 1 godzinę.
Na koniec kilka słów pochwały od nauczyciela.
A wszystkiemu przyglądają się przedszkolaki, które niedługo same, poznają co to pot i łzy wylane w trakcie undokai renshiu (czyli treningu do undokaiu).
poniedziałek, 26 maja 2008
piątek, 11 kwietnia 2008
Wrażenia z pobytu w szkole:
A teraz to, co dzieci lubią najbardziej … przerwa. Jest jedna w połowie zajęć, półgodzinna. W czasie zajęć standardowe pięcio-minutówki na rozprostowanie kości i toaletę. Co jest innego niż znam z własnej edukacji? Uwagi dzieciom nie są zwracane na forum klasy. W razie wpadki malucha, nauczyciel podchodzi do delikwenta, kuca obok niego i prawie, że na ucho mówi mu parę słów … Podziwiam cierpliwość Alka nauczycielki. Na przerwie dzieci tłumnie biegają albo na dworze, albo w szkole, też się boksują, chłopcy opryskują wodą dziewczynki, te się skarżą Pani – norma, wszystkie dzieci nasze są. Jednakże nie pamiętam ze swoich czasów szkolnych by Panie Nauczycielki się z nami w czasie owej przerwy bawiły. Aleksy już takie doświadczenie nabędzie. Wygląda to tak, że kilku nauczycieli gra z dziećmi w piłkę, inni skaczą na skakance albo bawią się w berka. Na owej przerwie czasami widzę tylko dzieci małe, z dwóch pierwszych klas. Przerwy, jak się dowiedziałam, bywają o różnych porach – dla małych i dużych oddzielnie. Rodzice są angażowani w zajęcia, tzn. w tym tygodniu musiałam przygotować własnoręcznie 2 ściereczki odpowiednich rozmiarów, podpisane imieniem. Podobno takich dziergań i wycinanek będzie więcej … .
Tam i z powrotem
Jak maluchy dostają się do szkoły? W miasteczku jest kilka punktów zbornych. Rano o 7.30 (to my) spotykają się dzieci w pobliskim parku. Jeden z rodziców (codziennie inny) ma piecze nad owym spotkaniem, tzn. jest w tym parku. Liderem grupy (nasza nazywa się Mutsuai jak nazwa dzielnicy), tj. przewodnikiem i opiekunem jest kolega z czwartej klasy. On to wie ile dzieci ma być w tym parku. Jak już się wszyscy zejdą (nie są punktualni), ekipa w żółtych czapeczkach wyrusza na półgodzinną wędrówkę do szkoły, a owy rodzic wraca do domu. Po drodze, jak i w polskich miasteczkach, Panowie (w tej roli - policjanci) stróżujący na przejściach dla pieszych. No może z tą różnicą, że tu dzieci machają do tych Panów i chóralnie im się kłaniają, czego pilnuje lider grupy. Dwa dni temu padał deszcz o poranku i wiał silny wiatr. Zadzwoniła do mnie jedna z mam i powiedziała, że dziś rodzice wiozą dzieci do szkoły. A więc 2 mamy, co miały ośmioosobowe samochody zdzwoniły się i pozabierały spod domów pociechy. Przyznam, że byłam w szoku organizacyjnym.
No a z powrotem jest tak. Pani na koniec lekcji czyta imiona dzieci i nazwy grup, do których są przypisane. Przed szkoła czekają rodzice z żółtymi flagami z nazwą grup. Powrót odbywa się więc pod okiem jednego z rodzica do celu, w naszym przypadku parku Onna No Nuki Koen. Ale, że 2 dni temu padało cały dzień, więc zostaliśmy z Alkiem dostarczeni samochodem pod same drzwi naszego domu, przez jedna z mam.
Taka organizacja dostarczania towaru do szkoły dotyczy oczywiście tylko pierwszoklasistów, choć rano widzę też większe dzieci.
Jak u nas, w przypadku dużych odległości są busy dowożące dzieci do szkoły.
Podoba mi się oddanie nauczycieli, ich brak troski o utratę autorytetu, w przypadku gdy nie złapie piłki, ich niezwykle skromny ubiór (zbyt wystawny po prostu nie uchodzi), najbardziej jednak zadowolenie Alka.
Alek z tortem od Tomiko, naszej japońskiej znajomej.
Poranny rytuał, niespodziewanie wszedł na stałe do grafika porannych oblucji Alka.
Przed szkołą, ostatnie chwile z klockami lego...
W objęciach Michelle, naszej tłumaczki z japońskiego na australijski.


















